- Nie uciekaj! - krzyknęłam trzymając mój ulubiony kij baseballowy w ręce. Metal z którego został zrobiony pięknie wyglądał, kiedy światło słoneczne wpadające przez jedno z wybitych okien tego starego budynku, padało na jego czubek.
Przeszłam kilka kroków depcząc moimi ulubionymi czarnymi kozakami po szkle. Wydawało piękny dźwięk łamania się pod moimi obcasami. Przypominał łamanie kości, chociaż... bez przesady.
Podeszłam do kolejnych wielkich metalowych drzwi mierzących z trzy metry.
Pchnęłam je jedną ręką, wkładając w to całą siłę i wpadłam na ogromną sale, gdzie stały stare opuszczone maszyny. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest tu wiele miejsc do schowania, więc szukanie go będzie czasochłonne.
- Och no! I tak cię znajdę, ale nie mam na to za dużo czasu. - Powiedziałam głośno, a echo rozniosło mój głos na całą salę.
- Hahaha, śmiesznie. - Zaśmiałam się. - Echo! - krzyknęłam, a puste ściany odpowiedzaiły mi: echo ...echo ...echo ... - coraz ciszej i ciszej. Nagle usłyszałam z jednej strony hałas upadającego przedmiotu. HA! Mam cię looserze! Myślał że ucieknie? Idiota.
- Oj no wychodź ! Przecież nic ci nie zrobię -to tylko ja.
- Skąd mam wiedzieć, że nic mi nie zrobisz? Przyszłaś pod moją klasę z kijem baseballowym i nagle zaczęłaś mnie gonić. Jak mam ci wierzyć?-
- Oj tam oj tam , nie denerwuj się. Chciałam tylko porozmawiać. - Dodała ze słodkim uśmieszkiem dziewczyna.
- Jesteś wariatką! Słyszałem o tym zdarzeniu sprzed roku! -
- Oj tam oj tam nie wspominajmy przeszłości.
- Nie podchodź, bo zadzwonię na policję! - Krzyknął do mnie wyciągając telefon z kieszeni i ściskając go w ręce.
- Nie martw się już przyjechali. - Odezwał się jakiś głos zza moich pleców. Szybko się odwróciłam, by zobaczyć kto to.
Wysoki brunet stał tuż przede mną. Jego nowe okulary bardzo mu pasowały.- O witam panie policjancie. Co pana dzisiaj do mnie sprowadza? Już za panem tęskniłam. - odezwałam się z nutką ironii w głosie.
- Ta wariatka chciała mi coś zrobić ! - krzyknął chłopak.
Spojrzałam na niego piorunującym wzrokiem. - Oj tam oj tam, chciałam tylko porozmawiać, a ten zaczął uciekać.
- Jak bym cię na ulicy zobaczył to też bym uciekał. -Dodał złośliwie policjant.
- Aj zabolało! Jak zawsze ma pan ostry język. -Dodałam pociągająco.
- Co się stało? Znów jestem o coś oskarżana? Ostatnio nic nie robiłam. - powiedziałam niewinnie.
- Nie, tym razem chodzi o coś innego.
- A to ciekawe! Szykuje się zabawa?
- No nie wiem...
- A nie może pan przyjść później? Chciałam z tym chłopakiem chwile porozmawiać- przerwał mi pan. -dodałam poirytowana.
- To o co chodzi? - zapytałam. Jednak tak naprawdę mało mnie to interesuje.
- Powiem ci, ale nie przy twoim "koledze" i w innym otoczeniu.
Informacja
Dzisiaj pierwsza część rozdziału 1
Mam nadzieje że się podoba i proszę o szczerą opinie w komentarzu :)
I przepraszam że taki króciutki, ale to na razie początek.

Ile masz lat? Masz dobrą wyobraźnię :) Czekam na next. zapraszam do mnie http://blueskyylar.blogspot.se/
OdpowiedzUsuńNext już za nie długo :)
UsuńLat mam 14 w marcu 15. Co do wyobraźni to jest ona raczej... specyficzna XD
Pozdrawiam ^^
Twoje rozdziały są świetne !
OdpowiedzUsuńSą czasami takie momenty,że mam ochotę wybuchnąć śmiechem.
A prolog ?
Rozwalił mnie :D
Zrewanżowałam się z obserwowaniem.
Pozdrawiam !
http://porwana-przez-przypadek.blogspot.com/
Zakochałam się w w tym blogu <3 Naprawdę świetny. Obserwuje ;)
OdpowiedzUsuń